Przejdź do głównej zawartości

Moje pierwsze dwa tygodnie

25 marca

 Przyszedł czas na pierwsze małe podsumowanie. Wiem, dwa tygodnie to bardzo krótko. Moje  wyzwanie pół roku bez zakupów, zbiegło to się w czasie z pandemią koronawirusa i koniecznością pozostawania w domu. Dzięki temu okazji do wyjść na zakupy jest mniej- zwłaszcza  na te niespożywcze.   Ale ograniczenia dotyczące  wychodzenia z domu pociągnęły  za sobą konieczność zrobienia zapasów żywności, po to by nie chodzić do sklepu codziennie. Zwykle nie robię na zapas zakupów spożywczych. Najcześciej jadę większe zakupy w piątek i kolejny tydzień na bieżąco dokupuje potrzebne rzeczy. Tym razem  wyglądało to  inaczej. Osiemdziesiąt procent kwoty, którą wydałam na jedzenie, opuściło mój portfel w pierwszym tygodniu. Dodam, że dużej części tych zapasów jeszcze nie zużyliśmy.
Spójrzmy na kwoty:
żywność- 576zł
chemia i kosmetyki 43zł
paliwo 50 zł
kije trekingowe 67 zł
książki 207 zł
angielski 60 zł
poczta 5zł
opłata za HBO 24,90 zł
kwiaty i ziemia na balkon 44,00 zł

Razem 1022,9 zł.


Ponad połowa tej kwoty to artykuły spożywcze . Muszę się przyjrzeć  temu co kupuje w sklepach spożywczych... z pewnością jest tam kilka pozycji, bez których można się obyć np. słodycze. Pocieszający jest fakt, że niczego nie wyrzuciłam, nic mi się nie zepsuło. To znak że przemyślałam co chce kupić 😀
Następna znacząca pozycja to książki -  niestety nie umiem się powstrzymać i kupuje je impulsywnie. Ale wszystko czytam. Dwie pozycje to literatura związana z wykonywanym zawodem- to takie małe usprawiedliwienie.

Sporządziłam  dwie listy rzeczy

Lista rzeczy dozwolonych do zakupu

jedzenie
paliwo,
artykuły chemiczne( ograniczając  używanie nieekologicznych środków czystości)
rzeczy potrzebne do szkoły dla syna
prezenty dla innych ( do 50zł)
konieczne rachunki prąd, gaz, czynsz, telefon
lekcje angielskiego
limit na książki - 1  pozycja na miesiąc.
opłata za HBO

rzeczy bezwzględnie zakazane 
meble
rzeczy do wystroju wnętrz
wyposażenie kuchni
ubrania dla mnie
dla syna tylko jeśli z czegoś wyrośnie
Buty i torebki
zabawki
rzeczniki, pościel,
kolorowe kosmetyki
perfumy
wyjazdy
restauracja
jedzenie na zamówienie
włóczki

 Mam nadzieję, że uda mi się przestrzegać tych postanowień








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Piesze wycieczki

 Dzień 4  18 marca 2020       Zakładałam, że będę pisać codziennie. Jeden dzień kwarantanny- jeden post na blogu. Ale nie jest         to takie oczywiste. Czas spowolnił niemiłosiernie... ale nie znaczy, że jest go nagle więcej. Dziwne zjawisko...      Najprawdopodobniej szkoły pozostaną zamknięte aż do Wielkanocy, nie wiem czy to dobrze... z mojej perspektywy chyba tak. Chociaż wizja pozostania w domu z dziewięciolatkiem nie jest zbyt optymistyczna. Mój syn powoli zaczyna być znudzony.      Zaczęliśmy piesze wycieczki. Trzeba wykorzystać to, że mieszkamy obok lasu. Wczoraj pokonaliśmy dystans ponad 10 km, dziś tylko skromne 6 km. Podczas wyprawy nie spotkaliśmy nikogo...A pogoda taka piękna 😁.

Moje pół roku bez zakupów

18 marca      Jedno z moich najnowszych postanowień powstało po przeczytaniu  książki Cait Flanders- Królowa oszczędzania mój rok bez zakupów . Książka  jest pamiętnikiem a jednocześnie  poradnikiem. Polecam do przeczytania wszystkim tym, którzy chcieliby oszczędzać a nie wiedza od czego zacząć. Autorka dzieli się swoim doświadczeniem- opisuje własna drogę w walce z zakupoholizmem (a także innymi uzależnieniami). Można zajrzeć na jej bloga caitflanders.com  i dowiedzieć się więcej. Gorąco polecam.       Pod wpływem tej książki postanowiłam przyjrzeć się mojemu stosunkowi do robienia zakupów. Przyznaje, że jestem osoba dość rozrzutną i zdarza mi się robić zakupy pod wpływem impulsu. Nie uważam jednak, abym była zakupoholiczką. Mam w sobie wewnętrzną niechęć do posiadania zbyt dużej ilości rzeczy... i to mnie ratuje przed zbędnymi zakupami. Chociaż daleko mi do minimalizmu- który jest moim ideałem.      Po dwó...

Minimalizm po polsku

    21 marca  2020   Czy jestem minimalistką ?   Jaki jest mój stosunek do posiadanych rzeczy?      Te pytania zadałam sobie czytając książkę Anny Mularczyk- Meyer. Ta moja poranna lektura sprawiła, że zaczęłam się nad  tym zastanawiać. Na pewno daleka jestem od ortodoksyjnego podejścia do minimalizmu.  Ale nie  mam zaśmieconego domu, nie zbieram zbędnych rzeczy. Nie mam problemu z wyrzucaniem lub oddawaniem rzeczy... W moim życiu  nie ma gratów, bibelotów  zbędnych śmieci. Ale czuję, że mogłabym zrobić w tej dziedzinie więcej. Mój stosunek do książek i ich kupowania pozostawia dużo do życzenia. Lubię kupować sobie książki, to taka moja słabość...😔 Autorka książki  przedstawia zdroworozsądkowe podejście do  minimalizmu. ,, Minimalizm nie polega na leczeniu frustracji z związanej z nieposiadaniem czy posiadaniem mniej niż inni, na tłumaczeniu sobie, że choć nie mogę mieć tyle, ile chce, to całk...