21 marca 2020
Czy jestem minimalistką ?
Jaki jest mój stosunek do posiadanych rzeczy?
Te pytania zadałam sobie czytając książkę Anny Mularczyk- Meyer. Ta moja poranna lektura sprawiła, że zaczęłam się nad tym zastanawiać.
Na pewno daleka jestem od ortodoksyjnego podejścia do minimalizmu. Ale nie mam zaśmieconego domu, nie zbieram zbędnych rzeczy. Nie mam problemu z wyrzucaniem lub oddawaniem rzeczy...
W moim życiu nie ma gratów, bibelotów zbędnych śmieci. Ale czuję, że mogłabym zrobić w tej dziedzinie więcej. Mój stosunek do książek i ich kupowania pozostawia dużo do życzenia. Lubię kupować sobie książki, to taka moja słabość...😔
Autorka książki przedstawia zdroworozsądkowe podejście do minimalizmu.
,, Minimalizm nie polega na leczeniu frustracji z związanej z nieposiadaniem czy posiadaniem mniej niż inni, na tłumaczeniu sobie, że choć nie mogę mieć tyle, ile chce, to całkiem mi z tym dobrze, bo jestem minimalistką. Minimalizm rozprawia się z ta frustracją inaczej: zamiast ja leczyć, pomaga się jej pozbyć dzięki zmianie sposobu patrzenia na świat. Pomaga przestać oceniać rzeczywistość w kategoriach posiadania, a widzieć ją w kategoriach bycia i przezywania"
Każda zmiana zaczyna się od zmiany myślenia.
Dla mnie szczególnie ważne jest to potrzymanie się od osadzania rzeczywistości przez pryzmat zasobów materialnych. Jestem skażona myśleniem dziecka PRL. Rzeczy materialne są wyrazem statusu społecznego, wartości osoby. Nie zgadzam się z tym ale wiem, że takie myśli są we mnie.
Komentarze
Prześlij komentarz